Koniom w smak – Tygodnik Wprost na Cavaliadę

Little child boy and  pony

wywiad_wprost270220184Naszą wizytówką są karmione przez nas konie

O historii powstania marki oraz filozofii produkcji pasz dla wymagających koni rozmawiamy z Rolandem Aschingerem, współwłaścicielem marki Epona i ekspertem ds. żywienia koni.

 Jak konie pojawiły się w Pana życiu?

Roland Aschinger: Konie od zawsze były obecne w mojej rodzinie. Można powiedzieć, że wychowałem się wśród nich i od najmłodszych lat rodzice wpajali mi miłość do tych zwierząt. Muszę przyznać, że wyniesiona z domu miłość do koni oraz psów pozostała do dziś i odcisnęła silne piętno na życiu zawodowym.

Oczywiście pomysł produkcji pasz nie przyszedł jednak od razu. Początkowo moja droga zawodowa prowadziła mnie przez branże, w których miałem dużo do czynienia z ludzkimi-klientami (śmiech). Muszę jednak przyznać, że taka praca nie sprawiała mi wiele satysfakcji. Do koni wróciłem przez zupełny przypadek. Przyjaciel rodziny – Horst Krones – potrzebował wsparcia w prowadzeniu firmy zajmującej się sprzedażą sprzętu jeździeckiego. Z uwagi na moje doświadczenie biznesowe zaproponował mi współprowadzenie firmy. Po pewnym czasie kupiliśmy obecną na rynku nazwę Epona i ruszyliśmy z produkcją pasz i suplementów dla koni.

Markę Epona wyróżnia na rynku unikalne na rynku portfolio produktów. Czym kieruje się Pan w produkcji pasz?

Początki nie były łatwe – nasze portfolio było dość wąskie, ale z biegiem lat udało się je rozwinąć. Obecnie dysponujemy bardzo szeroką gamą pasz oraz suplementów diety. Od samego początku naszym kluczowym celem była najwyższa jakość składników wchodzących w skład pasz, najwyższa jakość produktów oraz najwyższa jakość procesów wykorzystywanych w ich produkcji. Szukając składników, które najlepiej odpowiadały na potrzeby koni żywionych naszymi paszami, nie wahaliśmy się sięgać po surowce nie tylko z rynków lokalnych, ale także z Francji – skąd pochodzi najlepiej przyswajalny czarny owies czy lucerna zawierająca zdecydowanie więcej selenu i cynku.

Oczywiście prowadząc działalność biznesową patrzyliśmy na to, co robią nasi rynkowi konkurenci, ale za każdym razem staraliśmy się iść odmienną ścieżką. Efektem tych działań była rynkowa rewolucja i wprowadzenie przez nas do naszych podstawowych pasz dodatku włókna w postaci sieczki z siana i lucerny. W efekcie Epona stała się producentem nie tylko seryjnych pasz dla szerokiej populacji, ale również specjalistycznych produktów przeznaczonych dla wymagających koni zarówno z uwagi na trapiące je schorzenia, czy też uwarunkowania rasy.

Właściciele koni to często bardzo wymagający klienci – na co zwracają Państwo szczególną uwagę w procesie produkcji pasz?

 

Pierwsze pytanie, jakie musi zadać sobie wytwórca, brzmi – dla kogo chce stworzyć swój produkt i dlaczego chce go stworzyć? W trakcie opracowywania nowych mieszanek paszowych czy dodatków żywieniowych zawsze przyświeca nam jeden kluczowy cel – rozwiązywanie problemów zdrowotnych, z jakimi mierzą się konie. W efekcie w naszej ofercie jest stosunkowo mało pasz z linii podstawowej, a zdecydowana większość to specjalistyczne produkty dedykowanie koniom np. z problemami z układem pokarmowych, dermatozami czy chorobami o podłożu metabolicznym.

 

Czy zapadł Panu w pamięci, jakiś szczególny przypadek konia-klienta, który skorzystał z Państwa produktów?

Oczywiście! Jeden z naszych klientów zwrócił się do nas z problematycznym koniem rasy iberyjskiej. Okazało się, że koń był niewłaściwie leczony i w wyniku nieprawidłowo zastosowanej farmakoterapii doszło u niego do polekowego uszkodzenia wątroby. Właściciel zgłosił się do nas prosząc o wsparcie żywieniowe, gdyż lekarze weterynarii zaproponowali jedynie częściową resekcję narządu.

W oparciu o wyniki badań morfologicznych przygotowaliśmy specjalną dietę, która zastosowana przez właścicieli przyniosła spektakularne efekty. Początkowo zastosowaliśmy detoksykację organizmu, a następnie krok po kroku odbudowaliśmy funkcje wątroby, by finalnie wzmocnić układ odpornościowy. Koń powrócił do zdrowia, ale naprawa wszystkich popełnionych błędów terapeutycznych zajęła nam niemal rok.

 

Jak widzi Pan dalszy rozwój Epony?

W planach mamy rozwój dystrybucji na nowych dla nas rynkach. Równolegle w krajach, gdzie jesteśmy już obecni, badamy zmieniające się lokalne potrzeby wynikające ze specyfiki populacji koni. Obok Polski i Niemiec nasze pasze dystrybuowane są w Estonii, Czechach, na Słowacji, na Litwie i Łotwie, w Finlandii, Austrii, Francji, Luksemburgu, Belgii oraz Holandii.

Będziemy chcieli również utrzymać nasz model marketingowy, bowiem w przeciwieństwie do naszych konkurentów, nie mamy programu ambasadorskiego. Najlepszą naszą wizytówką są konie karmione paszami marki Epona oraz zadowoleni z efektów karmienia ich właściciele.

Komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

fourteen − 9 =